Misjonarze z Dywanowa. Polski Szwejk na misji w Iraku Część II. Jonasz

39.90

Kup ten zajebisty produkt i zdobądź 39 Pkt! Wartość 1.95! (musisz być zalogowany)

Autograf autora

Dedykacja autora

Opis

„Jonasza” czyta się zupełnie inaczej, niż tom pierwszy trylogii. Już nie są tak częste, nieposkromione wybuchy śmiechu, bo czytelnik doskonale pamięta posmak goryczy, jaki pojawił się wraz z przemyśleniami następnego dnia po zakończeniu pasjonującej lektury, wtedy, gdy pojawiła się myśl – to przecież nasza armia, nasza duma i nasza tradycyjna sława. Teraz, następna książka Zdanowicza powoduje refleksje natychmiastowe, kiedy kolejne opisane przez autora zdarzenia przywołują obrazy znane z przecieków medialnych. Przecieków, bo pełne informacje o faktycznym obrazie naszych sił zbrojnych nie pojawiają się nigdy. Nie zmienił (na szczęście) autor wojskowego języka narracji, zapewniającego dialogom i relacjom fascynującą autentyczność, a wartkością opisywanych wydarzeń dorównać może prawdziwym mistrzom gatunku. I nie ukrywam. Zaskoczył mnie Zdanowicz elementem, którego się nie spodziewałem. Gdzieś głęboko chyba w nim drzemie skrzętnie ukrywany romantyk. W zakończeniu z zaskakującą u niego łagodnością pokazał, że polski żołnierz potrafi w ujmujący, pełen prawdziwego szacunku podziwiać urodę damy w mundurze i hmm… potrafi zdobywać jej przychylność.
Taką właśnie przychylność zjednują sobie książki Władysława Zdanowicza, bo ich lekturę trudno nazwać czytaniem. A jak nazwać? „Misjonarzy” się… smakuje, a apetyt rośnie w miarę jedzenia. Czy przesadzam? Chyba nie.

Masz pytania?


Koszyk